Szczotkę Tangle Tezer dostałam w prezencie od mojego TŻ na święta. Już dawno chciałam sobie kupić ją sama, zachęcona pozytywnymi opiniami o jej działaniu. Kiedy wzięłam ją pierwszy raz do ręki, uważałam, że jest bardzo nieporęczna, jednak po kilku dniach moje zdanie kompletnie się zmieniło. Mam ją może i niedługo, ale już wiem, że nie umiem się bez niej obejść. Po pierwsze, świetnie rozczesuje nasze włosy, nawet na mokro, a wiadomo, że niektórzy mają z tym problem, gdyż większość szczotek ciągnie. Próbowałam jej na sobie i na moim TŻ, który ma dłuższe włosy. Oboje byliśmy tak samo zadowoleni. Po drugie można nią wykonywać masaż głowy, o którym dowiedziałam się z bloga Anwen ( swoją drogą bardzo polecam tego bloga dla osób, które interesują się włosomaniactwem, albo zaczynają przygodę związaniem z dbaniem o swoje włosy ).
Czeszę się nią kilka razy dziennie, gdyż zawsze noszę ją w torebce. Może i cena dla niektórych jest duża jak na szczotkę, ale naprawdę warta jest swojej ceny.Włosy się po niej nie elektryzują, są miękkie, a także można zauważyć ich mniejsze wypadanie. Kupując ją, niestety trzeba zwracać uwagę na to, aby nie zamówić podróbki. Dla osób, które chcą nosić ją w torebce, polecam wersję kompaktową, gdyż nakładka chroni ząbki, dzięki czemu nie będą się wyginać.
A wy, macie już swoją szczotkę Tangle Teezer?
Mam i jestem z niej bardzo zadowolona, nareszcie nie mam problemów z rozczesaniem włosów ;)
OdpowiedzUsuńPosiadam ja już od półtora roku i ząbki zaczęły się delikatni wyginać w różne strony. Czas chyba na wymianę :)
OdpowiedzUsuń